Nikol Paula, Nicole Paula

Starostwo Powiatowe w Głubczycach zwróciło się do RJP z pytaniem, czy należy się przychylić do wniosku pewnej kobiety o zmianę imion jej córki z Nikol Paula na Nicole Paula. Wnioskodawczyni napisała, że obecna pisownia sugeruje, że nosicielem imienia jest chłopiec (potwierdzałby to wpis w dowodzie osobistym ojca dziecka: „Nikol Paula – syn”); wyraziła też nadzieję, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej sprawi, że zmiana imienia nie będzie kłopotliwa. Na list starostwa odpowiedziała sekretarz Rady, dr Katarzyna Kłosińska:

[…] odpowiadając na pismo […] w sprawie zmiany żeńskiego imienia Nikol na Nicole, uprzejmie wyjaśniam, że Rada Języka Polskiego zawsze wyrażała negatywne opinie o obu tych formach. Stoją one bowiem w sprzeczności z art. 50 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego (DzU 1986 nr 36, poz. 180), mówiącym: „Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego odmawia przyjęcia oświadczenia o wyborze dla dziecka […] imienia nie pozwalającego odróżnić płci dziecka”. Ani Nikol, ani Nicole nie ma typowej dla rzeczowników żeńskich końcówki -a, co sprawia, że osoba je nosząca może być uznana za mężczyznę. Na żeńską płeć dziecka nie wskazuje więc nie tylko forma Nikol, która jest obecnym imieniem córki pani XXX YYY, lecz także proponowana przez matkę forma Nicole. Obie są obcojęzycznymi imionami żeńskimi – Nikol to imię czeskie, Nicole – hiszpańskie i niemieckie (tak podaje „Słownik imion” W. Janowowej i in., wydany w 1991 r. przez Ossolineum), lecz na gruncie polszczyzny mogą zostać uznane za imiona męskie. Formami, które proponujemy rodzicom pragnącym nadać swym córkom żeński odpowiednik imienia Mikołaj, są Nikola i Nikolina. Forma Nicole, którą proponuje pani YYY dla swej córki, ma dodatkową wadę – sprzeczność wymowy z pisownią. Występująca w niej litera „c” ma być, jak sądzę, wymawiana jako „k”, a nie tak, jak powinno się ją wymawiać zgodnie z regułami polszczyzny – czyli tak jak pierwszą głoskę np. w wyrazach cały czy cena. Imię to zawiera ponadto „e”, którego zapewne pani XXX ani jej córka nie chciałyby wymawiać, a które – jeśli się znajduje na końcu wyrazów polskich – powinno być wymawiane. Dziewczynka, a później kobieta, będzie zatem narażona na nieustanne kłopoty związane z wymową i pisownią swego imienia – tym, którzy zetkną się z nim w formie ustnej, będzie musiała wyjaśniać jego pisownię, a tych, którzy zobaczą je w formie pisanej, będzie musiała instruować co do jego wymowy. Naszym zdaniem więc zmiana jednej złej formy na drugą złą formę nie ma uzasadnienia. Radzilibyśmy, by pani YYY rozważyła zmianę imienia Nikol, które rzeczywiście przysparza wielu kłopotów, na Nikola, które jednoznacznie wskazuje na płeć. Przyznam, że nie rozumiem argumentacji, wyrażonej przez wnioskodawczynię w ostatnim akapicie listu: „W związku z tym, że obecnie należymy do Unii Europejskiej mam nadzieję, że zmiana ta nie będzie sprawiała szczególnych trudności”. Z członkostwa naszego kraju w Unii Europejskiej nie wynika, że możemy akceptować formy językowe, które są sprzeczne z zasadami polszczyzny.

2004 r.