Vinnie
Do Rady nadesłano list z pytaniem o imię Vinnie. Odpowiedział przewodniczący Rady, prof. Andrzej Markowski:
[…] wyrażam opinię, że nadanie dziecku płci męskiej imienia Vinnie, wymawianego „wini” (tak zrozumiałem niezbyt jasny zapis w Pani liście, cytuję: „imie Vinnie mowi vini”), byłoby sprzeczne z zasadami obowiązującymi przy nadawaniu imion dzieciom osób obywatelstwa polskiego i narodowości polskiej. Po pierwsze, imię to nie wskazuje jednoznacznie na płeć dziecka (a to jest sprzeczne z art. 50 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, DzU 1986 nr 36, poz. 180). Po drugie, w jego zapisie postuluje się użycie litery v, a to jest sprzeczne z punktem II.2.b. „Zaleceń dla urzędów stanu cywilnego dotyczących nadawania imion dzieciom osób obywatelstwa polskiego i narodowości polskiej” (Komunikaty Komisji Kultury Języka Komitetu Językoznawstwa PAN nr 1(4)/1996), w którym czytamy, że w imionach nadawanych w Polsce „piszemy w, nie v”. Po trzecie, staramy się unikać sytuacji, w których imię będzie miało zapis różniący się od jego wymowy. Nie mogę też przejść do porządku dziennego nad formą Pani listu, a zwłaszcza nad brakiem jakiegokolwiek początku (tak zwanej formy adresatywnej, czyli formuły zwracania się do odbiorcy listu), brakiem znaków interpunkcyjnych i oryginalną ortografią listu, a także zastosowaniem niepoprawnego szyku: nazwisko — imię, zamiast: imię — nazwisko w podpisie. Jednakże szczególnie boli użycie lekceważącego określenia „w tym kraju”. Określenie to, mające znaczyć „w Polsce”, było używane już w latach 70. XX wieku i wtedy oznaczało, że mówiący tak nie uważa ówczesnego PRL-u za wolny kraj, za swoją ojczyznę. Współcześnie zaś użycie go może chyba świadczyć tylko o tym, że ktoś, kto tak mówi, nie czuje się związany emocjonalnie z Polską.