Skrótowiec P.T.

Pracownik pewnego starostwa napisał:

Zauważyłem, że mój współpracownik przygotował zaproszenia na oficjalne przedsięwzięcie, w których przed linią wykropkowaną (na wpisanie imienia i nazwiska zapraszanej osoby) użył skrótu: P.T. Szukałem zasad pisowni w dostępnych słownikach, ale były ogólnikowo przedstawione, a w najnowszych wcale. Wydaje mi się − i taką przedstawiłem opinię − że skrót ten, wychodzący z użycia, można stosować w ogłoszeniach lub drukach bezadresowych, a nie w imiennych zaproszeniach. Pan prof. W. Pisarek miałby prawo czuć się urażony, że zapraszając Go, użyłem „wszelkich należnych tytułów”, a nie tytułu, jaki posiada, dodając przedtem oczywiście Sz.P. Nie zgodzono się z tym. Kto ma rację?.

Odpowiedział prof. Andrzej Markowski:

Słusznie Pan zauważył, że skrótowiec P.T. powoli wychodzi z użycia, jednak w wielu sytuacjach jest nadal stosowany, także w imiennych zaproszeniach. Jest to formuła grzecznościowa, która może odnosić się zarówno do nieokreślonej grupy osób, jak i adresatów z podanym imieniem i nazwiskiem.

2005 r.