Neologizmy „getra” i „druhowieństwo”
Do Rady nadesłano następujący list:
Jestem pracownikiem Instytutu Języka Polskiego PAN w Krakowie, ale równocześnie pełnię funkcje instruktorskie w ZHP i z tego względu spora część moich znajomych zadaje mi pytania dotyczące języka polskiego. Mam problem z odpowiedzią na dwa pytania, dlatego proszę o jakąś podpowiedź. Pierwsze pytanie wydawałoby się banalne, ale kiedy słyszy się na obozach i biwakach pewne formy po raz setny i tysięczny, to człowiek zaczyna się zastanawiać nad ich poprawnością. Chodzi o wyraz getry, który posiada jedynie liczbę mnogą, czyli należy do grupy pluralia tantum. Wszystko byłoby dobrze, ale kiedy getry składają się z dwóch osobnych „podkolanówek bez stóp”. Co zrobić, kiedy ktoś zgubił jedną z nich i mówi „zgubiłem getrę”, jeśli źle założył jedną z nich i mówię „źle założyłeś getry”, to odpowiada − „nie getry, tylko tę jedną getrę”. Wiem, że nie powinno się używać formy liczby pojedynczej, ale jest ona używana powszechnie przez ponad 300 tysięcy harcerzy, więc jak się do tego odnieść? Drugie pytanie jest bardziej złożone, ponieważ dotyczy wyrazu druhowieństwo, którego zaczęto używać kilka lat temu w sytuacjach oficjalnych przy wręczaniu nagród, odznaczeń itp. Na początku chodziło prawdopodobnie o zastąpienie tym słowem częstego powtarzania druhny i druhowie, ale później okazało się, że jest ono wygodne ze względu na to, że nie trzeba się męczyć z odmienianiem dwóch wyrazów, które zastępuje to jedno. Słowo to używane jest zazwyczaj przez osoby spoza ZHP (ostatnio w sejmie, przez prezydenta miasta Poznania i kilku kuratorów oświaty). Harcerze używali tego wyrazu sporadycznie jako żartobliwego, ale nawet taka żartobliwa forma nie była często używana. Teraz znaczenie to zmienia swój charakter. Znam artykuł A. Kryńskiego o przyrostku -eństwo, w którym tłumaczy powstawanie za pomocą tego przyrostka rzeczowników oderwanych, ale zastanawiam się nad poprawnością druhowieństwa.
Odpowiedzi udzielił prof. Andrzej Markowski:
Rzeczownik getry, dziś odnotowywany jako rzeczownik bez liczby pojedynczej w „Słowniku języka polskiego” pod red. W. Doroszewskiego (t. II. s. 1107), ma formę rodzaju męskiego getr. O tym świadczy zresztą forma D. lm.: tych getrów, z końcówką charakterystyczną dla rzeczowników rodzajów męskich. Forma ta getra jest więc niesystemowa, można ją ewentualnie tolerować jako środowiskową. Lepiej jednak nawiązać do formy odnotowanej w słowniku, czyli – jeśli zachodzi taka konieczność – mówić lewy, prawy getr. Forma druhowieństwo nie jest utworzona systemowo, moim zdaniem nie jest też poprawna. Proszę przeczytać odpowiedni fragment, dotyczący tworzenia nazw zbiorowych w akademickiej „Gramatyce współczesnego języka polskiego” w drugim tomie „Morfologii” pod red. R. Grzegorczykowej, R. Laskowskiego i H. Wróbla, wydanie II zmienione, Warszawa 1998, s. 442-443. Od podstawy słowotwórczej druh nie można utworzyć collectivum druhowieństwo, gdyż nie ma sufiksu –owieństwo, a jedyne dwa wyrazy zakończone na –owieństwo, notowane w indeksie a tergo do „Uniwersalnego słownika języka polskiego” (Warszawa 2003, s. 299), to duchowieństwo i wdowieństwo, w których oczywiście nie ma przyrostka -owieństwo. Rozumiem, że neologizm „druhowieństwo” powstał na wzór duchowieństwo, analogia nie jest jednak dobra, gdyż duchowieństwo pochodzi od duchowny (duchowieństwo = ogół duchownych), a wyrazu „druhowny” oczywiście nie ma. Druhny i druhowie to po prostu druhowie: nazwa w jednym z rodzajów męskich często jest nazwą „gatunkową”, obejmującą zarówno kobiety, jak i mężczyzn albo i samice, i samce, por. Harcerze rozpalili ognisko – to niekoniecznie sami chłopcy, Uczniowie nie odrobili lekcji – podobnie, W nocy miauczały koty – można powiedzieć także wtedy, gdy odzywały się też kotki. Gdyby koniecznie chcieć utworzyć collectivum od nazwy druh, wtedy można by zastosować rozszerzony formant –stwo, czyli –ostwo, co dałoby formę druhostwo. Nie widzę jednak potrzeby tworzenia takiego neologizmu.
2005 r.