Zwyczaje imiennicze
Pewien korespondent napisał do Rady następujący list:
Nie wiem, czy adresat jest właściwy, ale mam tylko jedno pytanie: Kto tak naprawdę ma szanować język polski, jeżeli teoretycznie w tym, co jest najprostsze, jest bardzo dużo błędów i niejasności. Niby ustawa, zalecenia itp., o dyktandzie już nie wspomnę, a prostego polskiego imienia w USC nie można nadać, bo urzędnicy się boją rodziców. To, co [do] Państwa dociera, to kropla w morzu. „Przewróciło” mnie ostatnio, gdy usłyszałem, że Polce dziewczynce dano na imię Axel, a chłopcu Polakowi Max.
Odpowiedziała sekretarz Rady, dr Katarzyna Kłosińska:
[…] podzielamy Pański niepokój dotyczący nadawania imion niezgodnych z polskimi zasadami językowymi. Rada Języka Polskiego niezmiennie stoi na stanowisku, że imiona noszone przez osoby narodowości polskiej i mające obywatelstwo polskie powinny:
1) wskazywać na płeć nosiciela,
2) zawierać litery obecne we współczesnym polskim alfabecie,
3) być przyswojone przez polszczyznę,
4) nie być formami zdrobniałymi,
5) nie być tożsame z nazwami geograficznymi ani nazwami pospolitymi,
6) nie narażać osób, które je noszą, na śmieszność.
Imiona, które Pan przywołał – żeńskie Axel i męskie Max – nie spełniają wymienionych warunków. Należy jedynie ubolewać nad tym, że zostały one zarejestrowane przez urzędy stanu cywilnego.
2003 r.